WF na studiach nie musi być taki zły czyli nauka tenisa

nauka tenisa

Poszłam z radością na studia, ponieważ byłam przekonana, że wychowanie fizyczne mam już za sobą. Moja nowa uczelnia i Warszawa tak bardzo mnie zafascynowały, że normalnie się zakochałam.

Nauka tenisa była fajna

nauka tenisaJednak bajka prysła, jak podczas zapisów na zajęcia okazało się, że i WF jest obowiązkowy! Co za pech, jak to możliwe. Przeszukałam przedmioty i okazało się, że jest do wyboru też tenis stołowy! O, to mnie ucieszyło, nie będę się musiała tak namęczyć. Bieganie za piłką, lub jakieś forsujące ćwiczenia mnie nie bawiły. W sumie nauka tenisa może być całkiem fajna. To nic trudnego chyba, bo to tylko odbijanie piłeczki i tak dalej. Taka szkoła tenisa mogła mi się przydać. To znaczy tak mi się na początku wydawało, że to nic skomplikowanego. Chyba nawet tenis dla dzieci byłby odpowiedni, bo to takie delikatne, i nikt sobie nic nie zrobi. Ucieszyłam się, bo już myślałam, że będę musiała rzucić studia. Nie no, naprawdę nienawidziłam przymusowego sportu w szkołach. Jak poszłam na pierwsze zajęcia, to okazało się, że jest całkiem miło, ale nie aż tak łatwo jak sobie na początku myślałam. Rakietkę trzeba trzymać odpowiednio i można odbijać albo z back handu albo z for handu, czy jakoś tak. Ważne jest też, jak trzymamy rakietkę, i gdzie mamy palec. Te wszystkie czynniki decydują o tym, w jaki sposób będziemy grać. Niektórzy, to dopiero potrafią ścinać. Ja grałam jako amatorka raczej, ale przecież się dopiero uczyłam tych wszystkich tajników. Nasz pan od tenisa był bardzo miły i na spokojnie nam wszystko tłumaczył. Myślałam, że to będzie taka lekka gra, ale przyznam, że po pierwszych zajęciach wyszłam nieźle spocona. Nie spodziewałam się, że tyle to energii wymaga.

No ale muszę przyznać, że mi się podobało, nie byłam załamana. Mogłabym grać w tenisa codziennie, no ale już w inne sportowe i wyczynowe rzeczy to bym się raczej nie pakowała. Jakoś ten Wf udało mi się przetrwać.

Więcej o tenisie na stronie www.instruktortenisa.waw.pl

WF na studiach nie musi być taki zły czyli nauka tenisa
Przewiń na górę