Komory chłodnicze w rzeźni

 

Kiedy jesteś studentem weterynarii czeka cię wiele niespodzianek, nie zawsze przyjemnych. Jednym z nich jest wyjazd do rzeźni. Obserwujemy tam uboje, badania przed- i poubojowe. Nie jest to fajne doświadczenie dla osób kochających zwierzęta, ponieważ przecież chcemy je leczyć, a nie zabijać! Niestety, są to zajęcia obowiązkowe, żadne zwolnienie nie jest w stanie usprawiedliwić nieobecności w tym przybytku. Większość studentów jedzie tam tylko z przymusu i nie są zainteresowani pracą tam.

Zwiedzanie komór chłodniczych

Jkomory chłodniczeednak studenci pojechali, więc dumny właściciel właściciel pokazał im cały swój asortyment. Ubrali jednorazowe kombinezony i zaczęli wycieczkę po rzeźni. Oglądali pomieszczenia, w których stały przerażone zwierzęta, czekające na swoją kolej do uboju. Popatrzyli na pracę lekarza weterynarii, pobierający krew do badań. Następnie zwiedzili klatki, w których zwierzęta były ogłuszane, a potem skrwawiane, widzieli długie kanały na krew, żeby nie zalegała. Ostatnimi pomieszczeniami były komory chłodnicze. Białe płytki odbijały blask ostrych lamp wiszących pod sufitem. Na hakach zaś przymocowane były tusze i półtusze martwych zwierząt, będące niedługo przetworzone na szynki i inne wyroby mięsne. Niska temperatura potęgowała horrorowy nastrój panujący wśród studentów przebywających w komorze chłodniczej w odwiedzanej rzeźni. Właściciel chwalił jednak pomieszczenie, które dobrze trzymało zimno.

Wycieczka dla studentów weterynarii nie była najprzyjemniejsza, większości z nich do dzisiaj śnią się komory chłodnicze wypełnione makabrycznymi częściami zwierząt. Połowa dziewcząt oraz trzecia część chłopaków postanowiła zostać wegetarianami po oszałamiającym doświadczeniu. Przysięgli sobie, że już nigdy nie ruszą ani kawałka mięsa, pamiętając o oczach zwierząt czekających na ubój.

 

Komory chłodnicze w rzeźni
Przewiń na górę